Skrzywiłem się patrząc ponuro na zamglony krajobraz. Leżałem w swojej grocie gdyż dopiero przed chwilą się obudziłem. Ponieważ uznałem, że leniuchowanie przez cały poranek nie ma sensu, nawet jeśli na zewnątrz jest zimno i wilgotno, więc zwlekłem się z posłania i wyszedłem na zewnątrz. Owionął mnie chłodny wietrzyk co sprawiło, że wzdrygnąłem się lekko. Truchtem, trochę dla tego, że byłem porządnie głodny, a trochę z tego powodu iż chciałem się rozgrzać, ruszyłem w stronę Złotego Lasu rozglądając się bacznie za jakąś zwierzyną. Po chwili dostrzegłem lisa kręcącego się między drzewami.
- Sorry stary - szepnąłem i skoczyłem na ofiarę nie tylko moją, ale i losu, która nadzwyczaj łatwo dała się zabić.
- Debil - mruknąłem pod nosem rozważając głupotę lisa po czym zabrałem się za jego konsumpcję. Kiedy się już najadłem zacząłem spacerować przez las. Przechodząc obok krzaków usłyszałem szmer więc zaczaiłem się i skoczyłem. Spodziewałem się królika bądź zająca, lecz to co zobaczyłem pod łapami nie przypominało, ani jednego, ani drugiego. Był to wilk patrzący na mnie w bezbrzeżnym zdumieniu.
- Cześć stary! - zaśmiałem się schodząc z niego i myśląc jakie miałbym szczęście gdyby obcy był jakąś miłą waderką.
- Co ci strzeliło do łba, że skaczesz na mnie? - spytał z wyrzutem, mierząc mnie wzrokiem.
- Pomyślałem, że to zając - przyznałem się - Tak w ogóle to jestem Leo, ale przyjaciele, których nie mam mówią na mnie Diabeł.
- Fajnie - posłał mi uśmiech - Crunchy. Nie orientujesz się może...
- Czy w okolicy nie ma może jakiejś miłej watahy do której mógłbyś dołączyć? - dokończyłem za niego.
- Tak, mniej więcej o to chciałem zapytać - przyznał z uśmiechem.
- Jestem alfą Watahy Zorzy którą właśnie założyłem - powiedziałem z nutą tryumfu, którego nie udało mi się ukryć.
- I co jesteś w niej sam? - zakpił Crun.
- Taaa... - westchnąłem - Znaczy się już nie bo do niej dołączyłeś!
Crunchy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz