Zaśmiałem się widząc rozciągniętego niedaleko mnie Crunchy'ego, który śpiąc chrapał głośno. Tej nocy spał w mojej grocie ponieważ uznaliśmy, że tak będzie zabawniej i wieczorem opowiadaliśmy sobie kawały czy historie o duchach. Musiała być już nieco późna pora bo ostre promienie słońca padały prosto na mojego śpiącego przyjaciela. Zdziwiłem się, że się jeszcze nie obudził. Wszystkiemu kiedyś nadchodzi kres więc i ten słodki sen musiał kiedyś się skończyć...
- Rusz cztery litery i przynieś mi śniadanko! - zawołałem prosto do ucha basiora.
- Co?! - zerwał się na równe nogi patrząc na mnie nieprzytomnie.
- Chodź idziemy zapolować - powiedziałem i nie czekając na reakcję Crun'a wybiegłem z groty i zbiegłem po stromym zboczu kierując się w stronę wrzosowisk z zamiarem upolowania jakiegoś jelonka. Odwróciłem się i zobaczyłem pędzącego prosto na mnie przyjaciela.
- Do ataku! - basior całą swoją siłą wleciał we mnie przewracając mnie na łopatki - Broń się!
- Sam się broń - warknąłem przetaczając się tak, że teraz ja byłem nad nim zanim zdążył zrobić cokolwiek podniosłem się i zacząłem iść we wcześniej zamierzonym kierunku.
- Tchórz - skomentował ze złością podbiegając do mnie i teraz szliśmy obok siebie.
- Wcale nie - zaprzeczyłem tonem małego wilczka - Ja po prostu wygrałem.
- Akurat - prychnął, ale gdy nie odpowiadałem zmienił temat - Na co zapolujemy?
- Pomyślałem sobie, że na jelenia, jeśli się jakiś napatoczy. Co o tym myślisz? - zagadnąłem uśmiechając się.
- Brzmi apetycznie - wymruczał - O popatrz tam jest stadko.
Zaśmiałem się i oboje zaczęliśmy się skradać. Po porozumieniu wzrokowym rzuciliśmy się na największego powalając go po krótkiej walce.
- Nie przejecie się? - usłyszeliśmy głos i zobaczyliśmy podchodzącą do nas Whitefall. Wadera patrzyła z powątpiewaniem na wielkie zwierze i na nas najpewniej nie wierząc, że go zjemy.
- Nawet nie wiesz ile może pomieścić żołądek basiora - zaśmiał się Crunch.
- Zakładam, że dużo, ale żebyście na starość nie byli grubasami to mogę wam pomóc z jedzeniem. Oczywiście wyłącznie w trosce o was, a nie dla tego, że nie jadłam jeszcze śniadania i nie chce mi się polować - wyjaśniła z sarkazmem wskazującym, że jej wypowiedź powinniśmy odebrać w innej kolejności.
- Taa... - mruknąłem - Troszkę możesz zjeść, co Crun?
- I tak nie zmieścisz dużo więc tą odrobinkę możemy poświęcić.
Tak więc wszyscy troje zabraliśmy się za wcinanie zwierzyny.
Crun? White?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz